4 TRUDNE PRAWDY O EGZYSTENCJI

Psychologia | 30-10-2014

Jeśli uważasz, że rozwój osobisty polega na patrzeniu na świat przez różowe okulary, wmawianiu sobie pozytywnych afirmacji i wierze, iż wszystko jest możliwe – lepiej daruj sobie ten artykuł i wróć do oglądania inspirujących obrazków.

 

Będzie o lęku, śmierci i bezsensie.

 

Sednem rozwoju nie jest bezrefleksyjne przyjmowanie tego, co Ci proponuje współczesna kultura masowa i bezsensownym dążeniu do celów przez nią stawianych. A owa kultura wchodzi Ci do głowy nieustannie. A to osobowość telewizyjna powie Ci, że spełnienie przynosi sława, a to duchowy guru rzeknie, iż musisz się pozbyć ego, a mówca motywacyjny – że aby być szczęśliwym, musisz się wzbogacić.

Nie.

Rozwój to poznawanie siebie. Tego, co jest dla Ciebie naprawdę ważne, jak chcesz budować swoje życie, jakich granic nigdy nie przekroczysz. W tym się zawierają także Twoje ograniczenia, trudne prawdy o Tobie lub o życiu w ogóle. Pragnienia, które nigdy nie zostaną zaspokojone.

Już starożytni Grecy mówili „poznaj samego siebie”, ale gdzieś po drodze o tym zapominamy.

 

Uświadamianie sobie własnych ograniczeń i faktów, które nie pasują do Twojego obrazu siebie, jest bolesne. Uświadamianie tego, że niektórych ograniczeń nigdy nie przekroczysz – jeszcze boleśniejsze. Niestety, poznawanie siebie nie zawsze jest łatwym i przyjemnym procesem.

 

Istnieją cztery prawdy egzystencjalne, które zderzają się z naszymi najgłębszymi pragnieniami. Prawdy, którym nie potrafimy zaradzić. Wzbudzają one lęk i smutek. Jednocześnie ich przyjęcie – pełne uświadomienie, zaakceptowanie – jest niezwykle cenne, a nawet uwalniające. Oto one:

 

1. Nieuchronność śmierci

Chcielibyśmy zatrzymać przemijanie. Chociaż trochę spowolnić upływ czasu. Powstrzymać starzenie się – swoje i bliskich, które nieuchronnie prowadzi do śmierci. Ale wszystko przemija i jesteśmy wobec tego faktu bezsilni. Prędzej, czy później umrzemy my, umrą ludzie, którzy nas otaczają.

Rzadko o tym myślimy, a jeszcze rzadziej doświadczamy lęku przed śmiercią. W unikaniu tego tematu pomaga nam kultura masowa, która (nie licząc tych chwil, gdy nagle umiera ktoś znany) tabuizuje śmierć i przemijanie: nie poruszając tych tematów, kultywując (niby)nieprzemijającą młodość, czy banalizując śmierć (bohater lub zbój, który na filmie zabija kilkadziesiąt osób – to rzecz normalna w tv).

 

Jednak lęk przed śmiercią jest w nas obecny. Zwykle mniej, czasami bardziej. Nie uciekniemy przed nim całkowicie. To jest podstawa ludzkiej kondycji. Giorgio Agamben, włoski filozof, pisał, że tym, co odróżnia nas od zwierząt, jest porozumiewanie się za pomocą języka i właśnie świadomość umierania.

 

Radzimy sobie z tym na wiele sposobów. Od religii i wizji życia po śmierci, przez pragnienie zostawienia czegoś po sobie (exegi monumentum) lub rzucania wyzwania śmierci – ryzykowne zachowania, niebezpieczny sport, aż do zaprzeczania – myślenia, iż jesteśmy wyjątkowi i nas to nie dotyczy.

 

Jednak, cokolwiek byśmy myśleli, jakiekolwiek rozwiązania byśmy znajdowali, śmierć pozostaje nieunikniona.

 

 

2. Brak sensu

Skoro nasze życie przeminie, śmierć jest nieunikniona – to jaki sens może mieć nasze życie? Czy jest jakiś niepodważalny powód, który sprawia, że to wszystko ma wartość?

Nie ma sensu, który byłby z góry wpisany w ten świat.


Oczywiście rożni ludzie zewsząd starają Ci się wmówić inaczej. „Sensem życia jest zbawienie i wieczna egzystencja.” „W życiu chodzi o to, aby się wzbogacić i mieć władzę.” „Najważniejsze jest pomaganie bliźnim.”

 

Ale czy te rzeczy są Twoim sensem?

 

Pewność, a taką dają gorący zwolennicy jakiegoś światopoglądu, jest przyjemna. Daje oparcie. Przynosi odpowiedzi na pytania. Pytania, które milkną, ale tylko na chwilę. Łatwe odpowiedzi działają na krótką metę, są raczej ucieczką od problemu niż zmierzeniem się z nim.

 

Sens jest czymś, co tworzysz sam. Działasz, sprawdzasz, czerpiesz z różnych źródeł, poglądów, uświadamiasz sobie, co jest dla Ciebie naprawdę ważne. Z tego powoli tkasz narrację o swoim miejscu w świecie.

 

To długi, mozolny proces, naznaczony wieloma wątpliwościami. Ale to Ty, nie ktoś inny, jesteś jego autorem.

 

 

3. Wolność

Brak sensu jest przejawem wolności. Nie istnieją uniwersalne wytyczne, kosmiczne prawa, które wyznaczają nam sposoby postępowania: to kim i jak mamy być w świecie.

Z jednej strony jest to piękne, z drugiej przerażające. „Jesteśmy skazani na wolność” jak to określił Sartre. Nie możemy się od wolności uwolnić.

A z wolnością zawsze wiąże się odpowiedzialność. Ogromna odpowiedzialność za nasze życie, które spoczywa tylko i wyłącznie na naszym barkach.

Często staramy się od tego uciec. Próbujemy złożyć tę odpowiedzialność na barki innych: rodziców, społeczności, partnera, partnerki, różnych przywódców, którzy mówią jak żyć i co robić.

 

Można oczywiście przeżyć życie opierając się na decyzjach innych. Rezygnując ze swojej odpowiedzialności. Tylko czyim życiem wtedy tak naprawdę żyjesz?

 

 

4. Odrębność

Możemy mieć rodzinę, kochającą drugą połówkę, przyjaciół, znajomych, z którymi jesteśmy mocno związani. Lecz nadal będziemy sami ze swoimi myślami, uczuciami, pragnieniami. Nawet, gdy je zakomunikujemy, nigdy nie oddamy w pełni naszego świata wewnętrznego. Druga osoba nigdy nie wniknie w nasze myśli, w nasze przeżycia.

Istnieje bariera – ja-inni, której nie da się przekroczyć.

Irvin Yalom pisze, że pewnym przekroczeniem tej bariery może być stan silnego zakochania. Wtedy „ja” zakochanych zlewa się w „my”. To umożliwia pozbycie się lęku – na pewien czas. Ale koszt jest znaczący – zatracenie siebie.

 

Nie napisałem tego wszystkiego, by Cię przybić i przyczyniać się do większej epidemiologii depresji.

 

Napisałem ten tekst, ponieważ uświadomienie sobie tych rzeczy i proces radzenia sobie z nimi (tak, proces – to nie jest kwestia jednej magicznej techniki, która sprawi, że to wszystko sobie ułożymy) to prawdziwy, głęboki rozwój.

 

Trudny, bolesny i żmudny. Ale jest to droga pozbywania się złudzeń, docierania do prawdy.

 

Prawda o nieuchronności śmierci pozwoli Ci na głębsze docenienie życia. Przyjęcie odpowiedzialności, stanie się autorem własnego życia i budowanie własnego sensu – umożliwi Ci szczere życie w zgodzie ze sobą. Z tym wiąże się także autonomia wynikająca z odrębności.

 

A odrębność niekoniecznie oznacza pozostanie całkowicie samym. Jeden z umierających pacjentów Yaloma, powiedział mu:

 

„Chociaż jesteś sam w swojej łodzi, otuchy dodają ci światła innych łodzi, płynące z pobliżu.”

 


 

Artykuł jest zainspirowany i w dużej mierze oparty o „Kata miłości” Irvina D. Yaloma (wydany przez Wydawnictwo Czarna Owca w 2011) – lekturę, którą gorąco Ci polecam.

 

Podziel się:
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on Google+
  • monika

    Kto i gdzie pisze o odrębności? Yalom w „Kacie”?

    • http://janjedrzejczyk.pl/ Jan Jędrzejczyk

      Tak, we wstępie wprowadza w te cztery prawdy egzystencjalne :)