ANTIDOTUM NA POZYTYWNE MYŚLENIE

Determinacja | 09-01-2016

Zgaduję, że słyszałeś o pozytywnym myśleniu. Że trzeba pozytywnie myśleć, bo wtedy łatwiej osiągniesz sukces. W wersji hard: wszechświat dostroi się do Twoich pozytywnych wibracji i będziesz otrzymywał samo dobro. Brzmi ekstra.

 

Ale to bujda. Pozytywne myślenie nie tylko Ci nie pomoże, ale może wręcz zaszkodzić. Pisałem o tym tutaj.

 

Niestety, mnóstwo ludzi się na to nabiera. Dlatego, że to jest proste do zrobienia. A oprócz tego, że jest proste, jest też przyjemne. No bo siedzisz i sobie wyobrażasz jak to cudownie jest, gdy osiągnąłeś cel. Masz wymarzoną pracę, jesteś bogaty, osiągasz same sukcesy, ludzie Cię podziwiają. Jednym słowem: pysznie.

 

Przykro mi to mówić, ale wszechświat jest zimny, obojętny i ma Twoje wibracje (czymkolwiek by nie były) w głębokim poważaniu. Ale na szczęście ja taki nie jestem i pokażę Ci metodę, która naprawdę pomaga osiągać cele.

 

A chodzi o to, że…

 

Ponad 100 lat temu, jeden z ojców psychologii, William James, zwrócił uwagę na różne myśli, które w ciągu dnia przepływają na przez nasz umysł. Ot tak, bez naszego wysiłku, po prostu się pojawiają. Znasz te momenty – skupienie na tym, co masz do zrobienia gdzieś znika i w Twojej głowie zaczynają krążyć różne obrazy. Mogą dotyczyć przeszłych wydarzeń albo scenariuszy przyszłości (nas interesują właśnie te). Mogą być przyjemne albo i nie, konkretne lub ogólne.

 

Np. siedzisz w nudnej pracy, podczas polskiej zimy, za oknem -10C, światła na tyle niewiele, że chce Ci się spać i – odpływasz sobie w wyobraźni w obraz plaży, gorącego piasku, szumu tropikalnego morza i dobrego drinka trzymanego w ręce. Mhmm, to jest to…

 

Ważne: nie myślisz, na ile jest to realna sytuacja, tylko po prostu cieszysz się wyobrażonym słońcem i ciepłem. Gdybyś zaczął oceniać jej realność, to uruchomiłbyś aparaturę poznawczą i to by była inna bajka (przekonania/sądy – o tym innym razem).

 

100 lat później, w latach 90. ubiegłego wieku, pewna osoba ponownie zaciekawiła się tematem codziennych fantazji, które rodzą się w naszych głowach. Postawiła ciekawe i jakże ważne pytanie:

 

Czy te myśli mają wpływ na nasze zachowanie? Jeśli tak, to jaki? A jeszcze konkretniej: jak wpływają na nasze cele?

 

Osobą tą była Gabriele Oettingen, dzisiaj światowej sławy badaczka i autorka teorii realizacji fantazji (fantasy realisation theory). Jej pytanie doprowadziło do powstania serii eksperymentów, które sprawdzały wpływ naszych fantazji na to, czy udaje nam się osiągać nasze cele.

 

Jak już (mam nadzieję!) wiesz, okazało się, że rozpływanie się w fantazji o osiągnięciu celu, prowadzi do tego, iż celu raczej nie osiągniesz.

 

Ale to nie wszystko. Oettingen sprawdzała różne sposoby myślenia, kombinacje różnych fantazji. I odkryła wzorzec, który działa.  Ludzie, którzy go zastosowali, znacznie skuteczniej osiągali swoje cele.

 

Co ciekawe, okazało się, że ten wzorzec działa w przypadku bardzo różnych celów. Osoby, które go zastosowały, m.in.:

 

Jest to zatem jedna z naprawdę niewielu metod osiągania celów, której skuteczność w tak różnych obszarach wykazały badania naukowe. Chyba w takim razie warto poznać ten wzorzec, nie sądzisz?

 

Jest on prosty. W skrócie chodzi o to, aby najpierw pomyśleć pozytywnie, a następnie negatywnie. Dlatego też został nazwany kontrastem mentalnym (mental contrasting). Myślisz pozytywnie o swoim celu, jak to będzie, gdy go osiągniesz, co zyskasz itd. Następnie myślisz negatywnie o obecnej rzeczywistości: jak ona Cię powstrzymuje przed osiągnięciem celu, jakie postrzegasz przeszkody.

 

Kontrast mentalny

 

Czyli najpierw wyobrażasz sobie jak najdokładniej potrafisz  kilka aspektów związanych z pożądaną przez Ciebie przyszłością (celem): jak będziesz się czuł, jakie będą jej konsekwencje, jakie możliwości Ci to otworzy. Przeżyj to wyobrażenie w pełni intensywnie. Możesz także to opisać w paru zdaniach.

 

Następnie: wyobraź sobie przeszkody jakie stoją na drodze do Twojego celu. Również je opisz.

 

Et voila! To cała technika. Proste, prawda? A efekty potrafią być zaskakujące.

Dwie rzeczy są ważne. Po pierwsze, wyobrażenie sobie aspektów rzeczywistości jako przeszkód na drodze do Twojego konkretnego celu.  Po drugie, kolejność: musi być najpierw pozytywna przyszłość, a po niej negatywna teraźniejszość. Inaczej nie zadziała.

 

No to do roboty. Określ cel, zastosuj powyższe i baw się dobrze.

I podaj dalej, bo to prosta, skuteczna metoda, która wielu osobom może pomóc.

 

Podziel się:
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on Google+
  • Bati

    Czym to sie rozni od dwojmyslenia albo WOOP? Jak czesto powinno sie stosowac taka metode?

    • http://janjedrzejczyk.pl/ Jan Jędrzejczyk

      Dwójmyślenie to chyba jakaś inna nazwa kontrastu mentalnego. Już któryś raz się pojawia ten termin, ale ja w żadnej publikacji nie natknąłem się na na niego. WOOP to akronim z książki popularnonaukowej Oettingen: kontrast mentalny wzbogacony o intencje implementacji – o których będę pisał też.

      W badaniach jednokrotne zastosowanie wystarczyło. Zastosowałbym maks. do kilku celów – niezbyt wielu. Dlatego, że zbyt wielu celów ogólnie lepiej sobie nie stawiać :)