COACHING CZY PSYCHOTERAPIA?

Coaching | 21-09-2015

Jedną z najczęstszych wątpliwości poruszanych na różnych spotkaniach i superwizjach coachingowych, szczególnie w przypadku początkujących coachów (ale nie tylko), jest pytanie: kiedy należy przerwać proces coachingowy i skierować klienta na psychoterapię?

 

Rozmawiałem z wieloma doświadczonymi coachami i psychoterapeutami, a także z osobami, które praktykują obie metody. Sam należę do tej grupy, prowadziłem i coaching, i psychoterapię.

 

Po tych wszystkich rozmowach i dzięki własnemu doświadczeniu doszedłem do jednego pewnego wniosku: nie ma precyzyjnej granicy, na której kończy się coaching, a zaczyna psychoterapia.

 

To bynajmniej nie oznacza, że każdy może robić co chce i dowolnie nazywać swoją pracę.

Rozróżnienie jest bardzo ważne. Choć obie metody mają wiele punktów wspólnych, to nie są tożsame. Są obszary wsparcia, które leżą na granicy, ale są także takie, które bez wątpienia przynależą do kompetencji coacha lub terapeuta.

 

Dlaczego to jest trudne do rozróżnienia?

Część coachów mówi o terapii, że koncentruje się ona na przeszłości i poznawaniu przyczyn problemów. To byłoby prawdą, gdyby rozwój psychoterapii zatrzymałby się na psychoanalizie. Jednak obecnie istnieje tyle podejść terapeutycznych, że często różnią się one od siebie bardziej niż life-coaching od psychoterapii krótkoterminowej.

 

Psychoterapia poznawczo-behawioralna, skoncentrowana na rozwiązaniach, czy neurolingwistyczna – one koncentrują się raczej na teraźniejszości i przyszłości. Jak coaching. I o ile psychoterapia może być długoterminowa (coaching bardzo rzadko trwa więcej niż 10 spotkań), to te wymienione podejścia zwykle są krótkoterminowe – trochę dłuższe niż przeciętny proces coachingowy, ale niewiele. Te najczęściej używane rozróżnienia: o przeszłości i długości zatem niekoniecznie się sprawdzą.

 

Dlaczego rozróżnienie jest ważne?

Nieadekwatne wsparcie z dużym prawdopodobieństwem będzie nieskuteczne, a może być i szkodliwe. Klient, który, np. trafi do terapeuty psychodynamicznego z problemem w kontaktach z przełożonymi w pracy, może poświęcić ogromną ilość czasu, pieniędzy i energii na wnikanie w swoją przeszłość, badanie relacji pomiędzy ważnymi osobami w jego życiu, aż wreszcie zrozumie istotę swojego konfliktu wewnętrznego.

Możliwe, że nadal będzie miał problem w relacji z przełożonymi, ale już będzie wiedział dlaczego! ; ) Tymczasem dzięki coachingowi prawdopodobnie tę kwestię można by rozwiązać w parę sesji.

 

Dużo częściej zdarza się jednak rzecz odwrotna: do coacha przychodzi klient, który powinien trafić do psychoterapeuty. To jest większy problem, ponieważ coache zwykle nie znają się na psychopatologii i nie potrafią rozpoznać nawet bardziej wyrazistych zaburzeń. I, tak jak terapeuta usiłujący prowadzić coaching, nie mają odpowiednich kompetencji, żeby sobie z tym poradzić.

Wiele kwestii, z którymi przychodzą klienci, znajduje się na granicy coachingu i psychoterapii krótkoterminowej. Megan Eaves , CC BY-SA 2.0

 

Do czego to może doprowadzić?

Po pierwsze do tego, że proces nie będzie skuteczny, bo metody coachingowe nie poradzą sobie z większością zaburzeń. To będzie frustrujące i dla klienta, i dla coacha (bo nie ma efektów). Może także pogorszyć stan klienta.

 

Nieskuteczny proces może doprowadzić do zintensyfikowania symptomów zaburzenia, np. wzmacniając dysfunkcyjne przekonania („jestem tak beznadziejny, że nie można mi pomóc”), zwiększając stres przez presję na efekty (które w coachingu zachodzą szybko, w psychoterapii często wolniej), co również wpłynie na objawy itp. Poważnym skutkiem może być również zniechęcenie do szukania pomocy w ogóle.

 

Skrajnymi zagrożeniami może być wzbudzenie ostrych symptomów: takie „wyleczenie” depresji, że osoba wpada w manię (choroba afektywna dwubiegunowa) albo wystąpienie objawów psychotycznych (słyszałem o takim przypadku; nie na skutek coachingu co prawda, ale seminarium motywacyjnego).

 

 

To jak zdecydować: coaching czy psychoterapia?

Jak pisałem wcześniej, nie ma jasnej granicy. Założenie jest takie, że z coachingu korzystają osoby zdrowe, z psychoterapii – cierpiące na zaburzenia. To niestety ładnie wygląda na papierze. W rzeczywistości sprawdza się trochę gorzej, bo:

 

a) Klienci zazwyczaj nie przychodzą z diagnozą nozologiczną nalepioną na czole,

b) granice zdrowie-zaburzenie również są płynne i niejednoznaczne,

c) nawet osoba, która cierpi na zaburzenie, może przecież mieć sprecyzowany cel w obszarze zawodowym, z którym można pracować coachingowo.

 

(choć z tym ostatnim trzeba uważać: niezadowalająca efektywność w pracy – obszar coachingu – może być kwestią zmiany strategii, ale może być też sprawką, np. depresji; zaburzenia często mają niestety globalny wpływ na funkcjonowanie osoby).

 

To jak w końcu zdecydować?

Poniżej w tabeli umieściłem kilka wskazówek, które oczywiście nie są rozstrzygające, ale pomogą Ci w sprawdzeniu, jaka metoda będzie dla Ciebie korzystniejsza (jeśli rozważasz pracę nad sobą), a coachowi mogą pomóc w decyzji o skierowaniu klienta na terapię.

 

tabela coaching terapia

 

 

Pamiętaj, że to tylko wskazówki, a nie kryteria, które zawsze się sprawdzają.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą coach może zaobserwować: klienci coachingu zwykle mają podejście zadaniowe – są ukierunkowani na cel, na szukanie rozwiązań, chętniej wykonują techniki, czy zadania domowe.

 

Osoby, dla których lepszym rozwiązaniem jest psychoterapia, bardziej potrzebują zbudowania relacji, zaufania, opowiedzenia o i wyrażenia pewnych emocji, czasami psychoedukacji. Uporządkowania pewnych spraw, własnych odczuć. Bez tego mogą nie być gotowi, by zacząć efektywnie dążyć do celu psychoterapii, wchodzić w techniki, wykonywać zadania domowe itd.

 

Jeśli zatem klientowi trudno jest rozpocząć wyszukiwanie rozwiązań i zasobów, które mu pomogą osiągnąć cel albo nawet ma problem ze sformułowaniem celu (i te trudności się utrzymują jakiś czas), potrzebuje bardziej rozmowy, wyrażenia emocji – może to być sygnałem, iż sensowniejsza będzie dla niego psychoterapia.

 

(Tutaj też bardzo przydatna jest superwizja – żeby pomóc w ocenie, czy klient powinien zostać skierowany na terapię i pomyśleć, jak mu to zakomunikować.)

 

Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się rozjaśnić Ci ten trudny temat. Jeśli coś jeszcze wymaga dopowiedzenia, daj znać.

 

Podziel się:
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on Google+