Człowiek, który zjednoczył psychoterapię i mózg

Neurobiologia | 02-09-2015

– Co możemy dla Pana zrobić, aby zrekompensować przeszłość? – spytał prezydent Austrii.
– Zacznijmy od zmiany nazwy ulicy w centrum Wiednia: nie może ona dłużej nosić imienia Karla Leugera. – odpowiedział elegancki, starszy mężczyzna.

Po 80 latach istnienia ulica zmieniła nazwę na Universitätsring. Temu człowiekowi nie można było odmówić.

 

 

Wrota piekieł

Na imię miał Eric. Urodził się w 1929 roku w Wiedniu. Wiedeń w tamtych czasach kwitnął kulturalnie i intelektualnie: ludzie przyjeżdżali z całego świata, aby studiować w tym mieście lub leczyć się u lekarzy, którzy byli pionierami w różnych dziedzinach medycyny. Także po to, by poddawać się psychoanalizie u samego Zygmunta Freuda.

 

Eric w szkole uczył się dobrze. Ale zawsze czuł się daleko w tyle za swoim 5 lat starszym bratem, którego podziwiał. Gdy on uczył się czytać i pisać, jego brat brał się już za opanowywanie greki i gry na pianinie. Eric obawiał się, że nigdy mu nie dorówna.

 

Z tamtych czasów najlepiej wspomina niedzielne popołudnia spędzane z rodziną. Wtedy jego ciocia z wujkiem przychodzili na herbatę i zaczynała się rodzinna gra w karty. Rzadko kiedy Eric widział ojca tak szczęśliwego jak w tamtych momentach. Były to dobre chwile.

 

Jednak niebawem miały one przeminąć na zawsze. Nad Wiedniem zbierały się czarne chmury. Naziści rośli w siłę, antysemityzm zataczał coraz szersze kręgi.

 

13 marca 1938 roku chłopcy słuchali na zbudowanym parę dni wcześniej przez genialnego brata Erica odbiorniku radiowym relacji z wejścia Hitlera do Austrii. Dzień później, triumfalny pochód nazistów dotarł do Wiednia. Hitler był entuzjastycznie witany przez wiedeńczyków: począwszy od sklepikarzy, przez prominentnych członków społeczności akademickiej, a skończywszy na arcybiskupie Wiednia, który kazał wywiesić na wszystkich kościołach nazistowskie flagi.

 

Anschluss Österreich, Wien

Hitler witany przez tłumy w Wiedniu. Bundesarchiv, Bild 146-1985-083-10, CC BY-SA 3.0 de

 

Dla Erica otwarły się wrota piekieł. W ludziach obudziły się demony.

 

Koledzy w szkole przestali się do niego odzywać. Jeden z kolegów podszedł do niego i powiedział: „Mój ojciec zabronił mi z Tobą rozmawiać.” Sąsiedzi udawali, że nie znają jego rodziny. Pewnego dnia w parku, gdzie zwykle się bawił, został dotkliwie pobity. Pobicia Żydów i niszczenie ich własności stało się codziennością.

 

 

Na szczęście rodzice Erica nie czekali na dalszy rozwój wydarzeń, lecz zaczęli jak najszybciej szukać ucieczki. Nie było to łatwe – dopiero po roku cała rodzina zaczęła się przenosić do Stanów Zjednoczonych: najpierw dziadkowie, później chłopcy, na końcu rodzice. Rodzice dotarli do USA zaledwie parę dni przed wybuchem II wojny światowej.

 

 

Eric nigdy nie zapomniał tych straszliwych wydarzeń. W jego głowie kłębiły się nieustannie pytania: jak to możliwe, że sąsiedzi nagle zaczynają się zwracać przeciwko sobie? Jak rozwinięte, ceniące sztukę i naukę społeczeństwo może zamienić się w barbarzyńców? Jak to się dzieje, że te wspomnienia, po tylu latach, wciąż są tak żywe i przerażające?

 

 

Freud czy ślimak?

Jego rodzina powoli statkowała się w USA. Ojciec pracował w fabryce szczoteczek do zębów, matka szyła ubrania. Eric, aby znaleźć odpowiedź na gnębiącego go pytania, zwrócił się ku historii. Dzięki pomocy rodziny studiował na Harvardzie historię Europy XIX i XX wieku. To jednak nie wystarczało. Dlatego, przez znajomych na studiach, zwrócił się w innym kierunku – do dziedziny, która miała jeszcze lepiej wyjaśnić irracjonalność człowieka.

 

Zaczął studiować psychoanalizę.

 

Po jakimś czasie Eric natrafił na psychoanalityków z zapleczem neurologicznym. Razem rozmawiali o tym, jak podstawy biologiczne mogą wzbogacić teorie psychoanalityczne. Biologia procesów psychologicznych, w szczególności pamięci, coraz bardziej go interesowała.

 

I, choć wielu znajomych psychologów mu to odradzało, porzucił psychoanalityczną kozetkę na rzecz laboratoryjnego fartucha oraz badanie tajemnic ludzkiej nieświadomości na rzecz… ślimaka.

 

Co prosty układ nerwowy ślimaka może wnieść do wiedzy o pamięci? Zajmowanie się tym, to strata czasu, zaprzepaścisz swoją karierę – mówili mu psychoanalitycy.

 

Mylili się. Nawet bardzo.

 

 

 

Ślimak ma prosty układ nerwowy. A jednocześnie podlega pewnym podstawowym procesom psychologicznym – jak uczenie się. Badanie biologicznych podstaw czegoś tak skomplikowanego jak ludzka pamięć byłoby niemożliwe w tamtych czasach. Dlatego Eric postawił na ślimaka.

 

 

Minęły lata. Eric był członkiem różnych zespołów badawczych w wielu laboratoriach. Po jakimś czasie wreszcie natrafił na coś ciekawego. Komórki nerwowe – neurony – komunikują się przez połączenia synaptyczne. W ten sposób przekazywana jest informacja, u ślimaków oczywiście bardzo prosta, np. „ten bodziec jest zagrażający” (gdy Eric drażnił ślimaka wywołując u niego odruch cofania).

Neurony odpowiedzialne za tę reakcję pozostawały jakiś czas aktywne – ślimak „pamiętał” to doświadczenie przez chwilę (pamięć krótkotrwała). Jednak po kilku powtórzeniach zapamiętywał je trwale (pamięć długotrwała).

 

Okazało się, że w czasie trwałego zapamiętywania, ma miejsce synteza białek – podstawowego budulca komórek. To, co się przebudowywało, to połączenia synaptyczne pomiędzy neuronami. Czyli mechanizmem biologicznym, który umożliwiał ślimakowi zapamiętanie czegoś, było rozwijanie i tworzenie połączeń synaptycznych.

 

Na ilustracji ukazane są neurony i połączenia synaptyczne (w ramce zbliżenie) – jako rozjaśnione punkty przy ciele albo dendrytach neuronu. Strzałki symbolizują przepływ impulsu elektrycznego. To właśnie te połączenia rosną i przebudowują się na skutek uczenia się. Neuron może mieć tysiące takich połączeń.

 

W międzyczasie Eric dostał propozycję objęcia wysokiego, prestiżowego stanowiska w szpitalu. Umożliwiłoby mu to kontynuowanie kariery psychiatry i psychoanalityka. Odmówił. Pragnął skupić się na swoich badaniach. Psychoanalitycy pukali się po głowie.

 

 

Wczesny świt 9 października 2000 roku. Dzwoni telefon. Eric, nagle zbudzony, odbiera. Głos w słuchawce oznajmia mu, że został laureatem Nagrody Nobla.

 

Psychoanalitycy przestali pukać się po głowach.

 

(Teraz zapewne się domyślasz, dlaczego prezydent Austrii musiał posłuchać prośby o zmianę nazwy ulicy; upamiętniała ona Karla Luegera, antysemitę, który inspirował Hitlera.)

 

 

Bohaterem tej opowieści jest Eric Kandel. To właśnie on odkrył neurobiologiczne mechanizmy pamięci. Opowiadam Ci jego historię, ponieważ uważam go za naszego (psychoterapeutów w szczególności, ale także psychologów w ogóle) rzecznika w świecie neurobiologii. Jego historia i inspiracje przepięknie pokazują jak psychologia i neurobiologia mogą wzajemnie z siebie czerpać.

 

Jeszcze przed otrzymaniem Nobla, w roku 1998, opublikował on genialny tekst, nazywany Manifestem Kandela, w którym przedstawia współczesne rozumienie relacji mózg-umysł i proponuje uznanie jej przez psychiatrię. Po to, aby raz na zawsze zakończyć konflikt biologia-psychologia i zacząć postrzegać człowieka całościowo. Jeśli jesteś psychiatrą albo psychoterapeutą MUSISZ przeczytać ten manifest. To jest naprawdę wyśmienita lektura.

(A przy okazji Kandel przejeżdża się trochę po psychoanalizie, co zawsze cieszy.)

 

 

Jak odkrycia Kandela mają się do psychoterapii? Zobaczmy to na przykładzie.

Kandel

Eric Kandel. SPÖ Presse und Kommunikation, CC BY-SA 2.0, zdjęcie przycięte.

 

 

Gdy Twój mózg się zmienia

Przychodzi do mnie klient. Nazwijmy go Piotr. Piotr ma problem w pracy: za każdym razem jak idzie do szefa, zaczyna się bardzo denerwować, skacze mu ciśnienie, robi mu się gorąco, zaczyna się martwić. Nie zdarzyło się, żeby szef mocno go skrytykował, nie ma zagrożenia zwolnieniem; stresuje się nawet, gdy idzie z własnej inicjatywy. Nie jest to tragedia, ale chciałby się pozbyć tego zdenerwowania – trochę mu to przeszkadza w życiu.

 

Ok, to jest do zrobienia. Rozmawiamy o tym, kiedy taka emocja zaczęła się pojawiać. Okazało się, że u poprzedniego pracodawcy miał bardzo ostre spięcie z przełożonym, które w końcu doprowadziło do odejścia z pracy. Prawdopodobnie ta sytuacja sprawiła, że pójście do szefa kojarzyło mu się z negatywnymi emocjami. Zastosowaliśmy parę metod i problem został dość szybko rozwiązany.

 

 

Co tutaj się stało?

Piotr miał w swojej głowie pewien schemat postępowania, tj. „Gdy idę do szefa, denerwuję się” i ukryte założenia, np. „Pokłócę się z nim, więc będzie nieprzyjemnie, może nawet stracę pracę”. Cały ten schemat uruchamiał się, ponieważ pójście do szefa podświadomie aktywowało przykre wspomnienie z poprzedniej pracy.

 

 

Każda myśl, którą pomyślimy, każde zachowanie, każdy proces pod progiem świadomości, z którego istnienia sobie nawet nie zdajemy sprawy ma swoje odzwierciedlenie w mózgu. Mózg człowieka, w przeciwieństwie do ślimaczego, składa się z wielu miliardów neuronów (wg. znanych mi szacowań – ok. 86 mld). Gdy myślisz o twarzy kogoś bliskiego, koncepcie krzesła albo o wspomnieniu swoich ostatnich wakacji – w Twoim mózgu aktywują się pewne grupy neuronów, odpowiedzialne za tę myśl.

Te grupy neuronów są powiązane, bo często aktywują się razem, więc wzmacniają wzajemne połączenia. Są jak dobrzy kumple, którzy wszędzie chodzą razem. Dlatego mówi się o sieciach neuronalnych.

 

 

Piotr miał sieć neuronalną pt. „przykra sytuacja z poprzedniej pracy”, która – ponieważ była nasycona emocjami – dobrze się utrwaliła i łatwo aktywowała. Łatwo aktywowała, tzn., że mogły wystarczyć słowa sekretarki: „-Szef Pana prosi!” – i już to wspomnienie gdzieś się kłębiło pod progiem świadomości. Wspomnienie było powiązane z założeniem – kolejna sieć neuronów – że ta rozmowa skończy się nieprzyjemnie. Obie te sieci były powiązane z neuronami, które odpowiadały za reakcję „zdenerwowanie”.

neuro

Opis tych procesów to oczywiście olbrzymie uproszczenie, ale chcę Ci pokazać, że taka sieć neuronalna to jest biologiczny odpowiednik, np. przekonania, reakcji, czy jakiegoś schematu w Twoim umyśle. Ta piękna rycina to moje dzieło.

 

Czyli cały problem Piotra, to x powiązanych ze sobą sieci neuronalnych (w rzeczywistości pewnie tysiące neuronów).

 

Co się stało, gdy przestał się denerwować? Nauczył się innej reakcji: komunikat „-Szef Pana prosi!” przestał mu się kojarzyć ze zdenerwowaniem.

 

Co się stało z jego mózgiem? Jak to możliwe, że neurony, które reagowały na bodźce zewnętrzne (głos sekretarki oznajmiającej spotkanie z szefem) lub wewnętrzne (wyobrażenie kłótni z szefem) teraz już nie doprowadzały do zdenerwowania?

 

Połączenia synaptyczne pomiędzy tymi grupami neuronów zmieniły swoją strukturę.

 

Na poziomie neurobiologicznym zadziałał ten sam mechanizm, który działa u ślimaka. Tylko skala jest inna – połączenia zmieniają się pomiędzy setkami i tysiącami neuronów.

 

To wszystko ma jeszcze jeden aspekt – genetyczny.

 

 

 

Zmiana w mózgu to zmiana ekspresji genów

Jak już wspomniałem, zmiana struktury połączeń synaptycznych związana jest z syntezą białka. Aby zaszła synteza, potrzebne jest uruchomienie instrukcji, która wskaże jakie białka mają być utworzone. Pamiętasz z lekcji biologii gdzie taka instrukcja się znajduje?

 

Oczywiście w DNA. Na DNA znajdują się tysiące genów i jest ono obecne w jądrze każdej komórki w organizmie.

 

DNA jest niezmienne (chyba, że się napromieniujesz) – nie mamy na nie żadnego wpływu. Co innego jest jednak kluczowe: nie wszystkie geny są aktywne (nie są wykorzystywane do produkcji białka). Kandel pisał w cytowanym artykule, że w każdej komórce pozostaje aktywnych 10-20% genów. Część z nich pozostanie już na zawsze uśpiona, ale część może zostać wybudzona jeśli zajdzie taka potrzeba.

 

 

Jak się nad tym zastanowisz, to jest oczywiste. Każda komórka ma dokładnie to samo DNA, a jednak masz bardzo zróżnicowane komórki w ciele – ot, choćby neurony, które niewiele mają wspólnego z komórkami wątroby. To, że dana komórka staje się neuronem, to właśnie efekt aktywacji różnych genów, a uśpienia pozostałych.

 

 

Aktywność genów może się zmienić. Wchodzą one w interakcję ze środowiskiem – różne wpływy środowiskowe, jego wymagania, mogą sprawić, że geny, które dotąd były uśpione, uaktywnią się. Dieta, klimat, w którym żyjesz, to, czym się zajmujesz na co dzień – to wszystko ma wpływ na to, jakie geny są aktywne.

 

(to nie znaczy, że myślami możesz bezpośrednio wpływać na ekspresję genów – słyszałem o różnych guru, którzy plotą takie brednie; nie słuchaj ich, to tak nie działa).

 

To daje nam ogromne możliwości przystosowania się. Jesteśmy elastyczni – ekspresja genów może się zmieniać tak, że nasze ciała i umysły potrafią dostosować się do różnych okoliczności.

 

Gdy coś w środowisku sprawia, że połączenia synaptyczne się przebudowują, to znaczy, iż uaktywnia się ekspresja pewnych genów. To geny stoją za białkiem, które uczestniczy w zmianach struktur neuronów. Czynnikiem, który do tego wszystkiego może prowadzić jest również uczenie się.

 

 

To jest biologiczny fundament psychoterapii. Psychoterapię można określić jako długotrwałe i dość rozległe uczenie się. Uczysz się zauważać swoje myśli, interpretować je, zmieniać, uczysz się także kierowania swoją uwagą, przyjmowania innej perspektywy, umiejętności takich, jak radzenia sobie z emocjami, czy wchodzenie w relacje z innymi, uświadamiasz sobie pewne rzeczy i uczysz się jak z nich korzystać w swoim życiu.

Część z tych rzeczy dzieje się świadomie, część przebiega poza świadomością (jak choćby uczenie się bycia w relacji z drugą osobą).

 

IMAG0092

Gdyby nie psychologia, poszedłbym na ASP: talent jest niezaprzeczalny.

 

Skupiam się głównie na psychoterapii, ale te procesy zachodzą również w coachingu – gdy zmieniasz swoje przekonania, odkrywasz wartości, czy uczysz się nowych nawyków. I bynajmniej nie są ograniczone tylko do pomocy psychologicznej – dotyczą każdego trwałego uczenia się.

 

 

Ciało i umysł

Poprzez swoje odkrycia i artykuł z roku 1998 Kandel dowiódł i pokazał, że psychoterapia nie jest jakimś ulotnym, eterycznym procesem ani leczeniem duszy, za które wielu ją uważało. Psychoterapia oddziałuje na mózg.

I nie ma w tym absolutnie nic dziwnego ani niesamowitego. Każda nasza myśl, każde przekonania ma odzwierciedlenie w działaniu neuronów. Zmiana tych myśli, i wielu innych rzeczy, będzie zmianą w działaniu neuronów. Jeśli trwałą, to odzwierciedlającą się w ich strukturze.

 

 

Dzieje psychiatrii rozpoczęły się od neurologii – jak to dział medycyny – osadzonej w biologii, by następnie skupić się na podejściu psychoanalitycznym. Ono z kolei biologią nie zajmowało się w ogóle, odrzucając ją jako zbyt redukcjonistyczną, nie mówiącą nic o człowieku i jego umyśle. Psychiatria zaczęła się zmieniać na nowo, gdy wynaleziono pierwsze leki psychotropowe – obiecującą formę leczenia zaburzeń psychicznych. Psychiatria powróciła ku biologii.

 

 

Eric Kandel zmienia psychiatrię łącząc biologię z psychologią. Wskazuje, że te dwa podejścia nie są przeciwstawne, są komplementarne – wzajemnie się uzupełniają. A dzięki temu pozwalają na lepsze i pełniejsze zrozumienie człowieka.

 –

(Kandel ma obecnie 86 lat i nadal intensywnie zajmuje się neurobiologią; ostatnio opublikował badanie, którego wyniki mogą rzucić nieco światła na neuronalne mechanizmy PTSD).

 

Podziel się:
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on Google+