PO CO NAUKA W COACHINGU?

Coaching | 13-09-2015

– Coach powiedział mi, że muszę wizualizować sobie osiągnięcie celu – wtedy mój umysł zaprogramuje się na działanie i będzie mnie wspomagał w dążeniu do niego. Mam także stosować afirmacje, np. „Dam radę”, „Zasługuję na sukces” i „Mam duże możliwości”. To pozwoli mi uwierzyć w siebie, żebym przestała się blokować w działaniu.

 

Wśród wielu osób panuje przekonanie, że nauka to taki dziwny twór, który ma niewiele wspólnego z życiem codziennym. Że nauka to ludzie w białych kitlach, zamknięci w jakimś laboratorium, przelewający tajemnicze substancję z probówki w probówkę albo przeprowadzający dziwne eksperymenty na ludziach.

 

To nie do końca prawda. Nie każdy naukowiec pracuje w Wielkim Zderzaczu Hadronów. Np. my – psycholodzy – zajmujemy się badaniami naukowymi nad ludzkim umysłem i zachowaniem. I ta nauka jest bardzo, bardzo praktyczna i ma przełożenie na życie codzienne.

Chcesz dowodu?

 

Przyjrzyjmy się poradzie coacha z początku:

1. Znam (naukową) teorię realizacji fantazji, więc wiem, że wizualizowanie celu nie zadziała i klientka będzie miała przez to spory problem z osiągnięciem jakiegokolwiek rezultatu.

 

2. Znam również badania nad aktywnością mózgu w trakcie wyobrażeń, dlatego rozumiem mechanizm, który sprawi, iż klientka wizualizując sobie sukces nie podejmie działania.

 

3. Coach ma trochę racji, że umysł potrafi się „zaprogramować na cel” (tzn. uaktywni się masa nieświadomych procesów poznawczych, które będą wspierały dążenie do celu i hamowały niepożądane reakcje) – o czym mówi nauka. Tyle że cel musi być odpowiednio postawiony.

 

4. Nasz coach jest faktycznie na tropie czegoś mówiąc o „uwierzeniu w siebie” – wie, że biją dzwony, ale nie wie, w którym kościele. Gdyby opierał się na nauce, to pewnie by słyszał o poczuciu własnej skuteczności, które jest bardzo ważne w osiąganiu celów. Tylko, że nie polega ono na wierze, iż się zasługuje na sukces, a na ocenie własnych kompetencji w określonym kontekście. A ocena ta oparta jest głównie na przeszłych doświadczeniach.

 

5. Nauka pokazuje również, że afirmacje mają bardzo ograniczoną skuteczność – czyli, tak naprawdę, rzadko działają.
Wnioski całkiem praktyczne, prawda?

 

Nauka to metoda, która pokazuje co jest skuteczne, a co nie. Co jest faktem, a co nieprawdą. Opieram się na nauce, bo nie chcę sprzedawać klientom niesprawdzonych rzeczy. Zależy mi na efektywności – na tym, żeby moi klienci faktycznie wprowadzali zmiany w swoje życie.

Chcę, aby coaching nie był kojarzony z pustymi obietnicami i wciskaniem kitu, ale postrzegany jako metoda, która faktycznie działa (dlatego na mojej stronie z ofertą znajdziesz wnioski z badań nad coachingiem).

Nie każdy naukowiec zajmuje się tajemnymi technologiami, z których zwykły Kowalski będzie mógł korzystać za 50 lat. Official U.S. Navy Page , CC BY 2.0

No bo jeśli nie nauka, to co? Skąd wiesz, że dane metody działają? Jakie procesy zachodzą podczas sesji? Jakie mogą być ich konsekwencje?

 

Wiele osób powołuje się na własne doświadczenie. Że coś w ich przypadku się sprawdziło, więc to działa. Niestety to nie jest wiarygodne. Jako ludzie nie potrafimy wyciągać trafnych wniosków na temat otaczającej nas rzeczywistości (choć wydaje nam się inaczej). Za dużo rzeczy dzieje się na raz, zbyt wiele zjawisk ma wpływ na nasz umysł i działanie, większości z nich nie zauważamy.

 

Wielu praktyków przez swoje bogate doświadczenie i wielokrotne obserwacje dochodzi do pewnych wniosków co działa. I to często się sprawdza. Ale nie zawsze. I tak naprawdę nie wiemy do końca, co i w jakich warunkach będzie się sprawdzało, dopóki nie zweryfikuje się tego badaniami albo nie oprze na jakiejś teorii naukowej.

Szczególnie jest to ważne w rozwoju osobistym, w którym masa różnych osób wymyśla sobie metody, rozwiązania i teoryjki wyssane z palca. Bo tak sobie wyrozumieli, przeczytali u jakichś guru, wyśnili albo cokolwiek.

 

A to po prostu nie działa.

Dlatego coraz częściej przeróżne dziedziny praktyczne opiera się na dowodach naukowych. Czy praktykę kliniczną, czy właśnie coaching, aż nawet do zarządzania i marketingu.

Bo takie podejście się sprawdza i przynosi zyski.

Nie zrozum mnie opacznie. Coaching opierający się na nauce nie polega na tym, że streszczasz klientowi artykuł naukowy o motywacji. To nadal jest metoda, w której kluczowe jest budowanie relacji z klientem, uważność na niego, wsparcie w szukaniu rozwiązań, opieranie się na intuicji, która podpowiada jakie pytanie teraz zadać bądź jaką technikę zastosować – i umiejętność jej przeprowadzenia.

2046534724_f714bdc4f0_o

Naukowcy potrafią być bardzo praktyczni Arnaud DG , CC BY-SA 2.0

To są umiejętności, których żadna, nawet najgłębsza wiedza, nie zastąpi. Ale wiedza naukowa wzbogaci coaching: bo będziesz wiedział jakich metod nie stosować, albo jakie stosować w określonych okolicznościach, będziesz lepiej rozumiał procesy, które się dzieją w kliencie – dzięki temu zadasz trafniejsze pytania, będziesz wiedział na co być uważnym, co może przynieść najlepsze efekty, jakie są możliwe problemy i jak im zapobiec.

 

Po co więc nauka w coachingu?
Po to, żeby działał. I umożliwiał Ci wprowadzanie prawdziwych zmian w życie.

 

Podziel się:
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on Google+