SPOJRZENIE WSTECZ

Coaching | 04-01-2016

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, to spójrz wstecz – na miniony rok. Przypomnij sobie, co się w nim działo. Zrób podsumowanie.

 

Ale nie tak, że „było dużo pracy, później jeszcze więcej, następnie wakacje, a no i fajny sylwester”. Dokładniej. Po kolei.

 

Co się działo w Twoim życiu – od stycznia do grudnia? Jakie były dobre chwile, przyjemne momenty? Z czego byłeś dumny? Co się udało? Zanurz się w nich, przypomnij sobie jak najdokładniej.

Dzięki temu przeżyjesz te momenty jeszcze raz. Utrwalą się w Twojej pamięci, wzmocnią Cię.

 

(najlepiej stwórz dziennik, w którym będziesz opisywał tego rodzaju doświadczenia; sam kiedyś byłem sceptyczny co do prowadzenia dziennika, ale się przełamałem i to jest naprawdę świetne)

 

Przypomnij sobie też chwile gorsze: gdy coś się nie udawało. Gdy nie osiągnąłeś swojego celu, coś poszło nie po Twojej myśli. Wydarzyło się coś przykrego. Przyjrzyj się sobie w tamtych sytuacjach. To już było, minęło, jest odległe. Teraz możesz zastanowić się na spokojnie: jaką naukę można z nich wyciągnąć? Czy można było zrobić coś inaczej? Jeśli tak, to co? Jak byś się teraz zachował, gdyby nastąpiła podobna sytuacja?

 

Pamięć pojawiła się w toku ewolucji po to, abyśmy lepiej sobie radzili w przyszłości. Dzięki temu, że pamiętasz różne wydarzenia i sytuacje, możesz się uczyć.

 

Uczysz się, że jeśli coś było przyjemne, to warto do tego wracać. Jeśli udało Ci się osiągnąć jakiś cel, to uczysz się, że jesteś w stanie osiągać swoje cele. Dzięki temu możesz stawiać sobie coraz większe. Możesz też wyciągnąć wnioski z tego, co nie wyszło – na tej podstawie nauczyć się, co można było zrobić inaczej. I zastosować to następnym razem.

 

Brzmi to jak oczywistość. Ale często jest tak, że w codziennym biegu zapominasz o różnych rzeczach. Ja tak mam. Jestem mocno nastawiony na przyszłość. Myślę o swoich planach: o tym, co mam zrobić dzisiaj, w ciągu tygodnia i jakie wyzwania czekają na mnie w najbliższych miesiącach. Rzadko oglądam się za siebie.

 

I to jest błąd.

 

Kiedyś, jak sobie robiłem podsumowanie roku, to byłem niezadowolony. Było ono krótkie, pobieżne – bo i nic wielkiego się nie zadziało; miałem wrażenie, że cały rok mojego życia wydawał się jakiś taki pusty. Dni zlewały się. Rzadko pojawiało się coś wyróżniającego.

 

Od paru lat zacząłem zapisywać to, co się dzieje w moim życiu. Krótko, ale tych opisów było sporo. Większość dni była opisana jakimś hasłem („za dużo fb, znowu się opieprzam”), czy choćby jednym słowem (np. „maile”).

 

Po takim roku zapisywania zasiadłem do podsumowania – znowu niezadowolony. Jak zwykle, przeszłe 12 miesięcy wydawało mi się monotonne. Miałem wrażenie, że poczyniłem niewielkie postępy w moim życiu, niewiele się działo. Wtedy wróciłem do moich opisów, zacząłem je przeglądać. Różne wspomnienia zaczęły się pojawiać.

 

I to było niesamowite.

 

Nagle ta przestrzeń ostatniego roku, która wydawała się, poza małymi wyjątkami, raczej pustawa i monotonna, zapełniła się ogromną liczbą ciekawych sytuacji, kolorowymi wspomnieniami, cennymi doświadczeniami.

 

Prostymi chwilami, które nie mają specjalnego znaczenia dla życia, ale przyjemnie się je wspomina. Momentami, które przypominają o czymś ważnym. Postępami poczynionymi w drodze do moich celów, które w kilku dziedzinach okazały się ogromne.

 

Pamiętam, że przypomnienie sobie tego wszystkiego było intensywnym uczuciem i bardzo mnie wzmocniło. Odkryłem w sobie mocne fundamenty, na których mogłem budować kolejny rok.

 

Dlatego też Ciebie zachęcam do zrobienia podobnego podsumowania. Bo na pewno masz wiele wspomnień, które warto ożywić. Same z siebie mogą wyblaknąć, dlatego potrzeba trochę wysiłku i czasu, by je przywołać.

To jest dobry początek nowego roku – przygotowanie gruntu pod swoje postanowienia.

 

Podziel się:
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on Google+